Jest Pan zadowolony z 2008 roku?
Zdecydowanie tak! Mamy za sobą świetny rok. Przeprowadziliśmy dwie udane akwizycje, w wyniku których Grupa Mercor poszerzyła się o nowe, atrakcyjne biznesowo spółki w Polsce i w Hiszpanii, rozwinęliśmy eksport, usprawniliśmy zaplecze produkcyjne, a to wszystko sprawiło, że wypracowaliśmy rekordowe w naszej historii wyniki finansowe. Jednym słowem – Mercor wywiązał się z obietnic składanych inwestorom przed debiutem giełdowym. To powód do zadowolenia, ale zarazem do jeszcze większej mobilizacji. Nie wolno nam nawet na chwilę spocząć na laurach. Zwłaszcza teraz…
Ma Pan na myśli kryzys?
Kryzys na razie nas nie dotknął, co wynika z faktu, że w ubiegłym roku pracowaliśmy i w dalszym ciągu pracujemy na budowach, które albo były rozpoczęte, albo miały zapewnione finansowanie jeszcze przed nadejściem fali spadków. Ciągle mamy dobry portfel zamówień. Pamiętajmy, że naszą domeną pozostaje tzw. „wykończeniówka”, a więc etap związany z domykaniem inwestycji. Zgodnie z regułami rynku ta część budownictwa ostatnia wchodzi w kryzys. Musimy zrobić wszystko, żeby jako ostatnia z niego nie wyszła! Mówiąc poważnie, ta sytuacja swego rodzaju przesunięcia w czasie zapewnia nam luksus planowania i lepszego przygotowania się do recesji. Bo nie ma się co oszukiwać – osłabienie nastąpi.
Jak Pan sądzi, kiedy Mercor zacznie je odczuwać i z jakim skutkiem?
Kryzys, o którym mówimy, ma z mojego punktu widzenia dwa oblicza – to finansowe i to – nazwijmy je – budowlane. W pierwszym wymiarze już są odczuwalne zarówno plusy, jak i minusy nowej sytuacji. Maleją stopy procentowe, a więc spadają nam koszty kredytów. Z drugiej strony – trudniej się negocjuje z bankami, wyższe są prowizje, można się też spodziewać trudności z odzyskiwaniem należności. Dlatego już od jakiegoś czasu uszczelniamy w firmie system rozliczeń z klientami. Co do recesji rynku budowlanego, moim zdaniem dla Mercoru zacznie być ona odczuwalna w drugiej połowie tego roku. Mając tę wiedzę już teraz, z pełną świadomością mówię, że nie poddajemy się. Za rok chcemy pokazać jeszcze lepsze wyniki. Powtórzenie wyniku z 2008 roku nas nie satysfakcjonuje!
Ale przecież w trudnych czasach dynamika wzrostu przychodów w Grupie może nie być tak wysoka jak dotychczas. W jaki zatem sposób Mercor oraz należące do niego spółki zamierzają wypracować wynik lepszy niż w ubiegłym roku?
Mówiąc o wynikach, nie mam na myśli wyłącznie poziomu przychodów ze sprzedaży, tylko rentowność. A jeśli chodzi o poprawę tego parametru, Grupa Mercor dysponuje naprawdę dużym potencjałem. Przypominam, że hiszpańska Tecresa jest z nami od roku, a polski BEM zaledwie od kilku miesięcy. Te akwizycje dziś zapewniają nam przestrzeń do amortyzacji ewentualnych skutków kryzysu. Powiem więcej – najbardziej spektakularne efekty synergii w Grupie dopiero przed nami! Nasza pozycja jest dużo lepsza od tej, jaką mają przedsiębiorstwa w stanie – nazwijmy to – ustabilizowanym, tzn. bez dopływu „świeżej krwi”. Nie ukrywam, że plany na czas kryzysu, które opracowaliśmy wspólnie z zarządami i kadrą menedżerską naszych spółek, zakładają bardzo istotny udział właśnie efektów synergii i wykorzystania wspólnego potencjału w osiągnięciu przez nas celu.
A czy w tych planach mowa także o oszczędnościach? Z czego spółki zamierzają w tym roku zrezygnować?
Najprościej mówiąc – z inwestycji. Znacznie ograniczyliśmy CAPEX. To będzie rok minimalnych wydatków! Co w niczym nie zakłóci naszego rytmu pracy, wręcz przeciwnie. W poprzednich latach dobrze wydaliśmy pieniądze – pozyskane między innymi dzięki wejściu na giełdę – przeznaczając je na zakup maszyn, modernizacje linii produkcyjnych, na tak zwany rozwój organiczny. Mamy więc dobre zaplecze.
Jakie są Pana zdaniem najważniejsze wątki planu strategicznego na 2009 rok?
Bardzo istotne miejsce zajmuje w nim temat wspomnianych już synergii. Najprostszą definicję tego efektu biznesowego stanowi równanie 2+2=5. Jak widać, synergia to coś więcej niż zwykle dodawanie. Dlatego tak bardzo zależy nam na wprowadzaniu do krwioobiegu Grupy Mercor wartości nowych spółek. Nie bez przyczyny jednym z priorytetów zarządu jest kolejna akwizycja, do której może dojść na przełomie tego i przyszłego roku. Chcemy ją sfinansować z własnego cash flow, czyli mówiąc wprost – z własnej gotówki, bez korzystania z kredytów. A główne wątki naszej codziennej pracy? W tym roku będziemy koncentrować się nad rozszerzeniem kanałów dystrybucji produktów poszczególnych spółek. Chcemy, aby docelowo każda z nich na wszystkich swoich rynkach handlowała pełną gamą asortymentową, którą ma do dyspozycji Grupa Mercor. Mocny akcent kładziemy także na usługi, a zwłaszcza serwis. Nie zapominamy o wzbogacaniu oferty – wprowadzimy systemy przegród przeciwpożarowych w oparciu o konstrukcję ze stopów aluminium, w asortymencie pojawią się także nowe typy urządzeń do wentylacji pożarowej. Będziemy rozwijać eksport, zwłaszcza na rynki zachodnie, czemu w naturalny sposób sprzyja osłabienie złotówki. Myślę, że to są dobre, pozytywne plany. I że realizując je, śmiało będziemy mogli powiedzieć, że osłabienie gospodarcze nam nie straszne.
Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Jeśli nie zgadzasz się na korzystanie przez serwis z plików cookies, zmień ustawienia przeglądarki zgodnie z niniejszą polityką cookies
(+48) 58 341 42 45
ul. Grzegorza z Sanoka 2
80-408 Gdańsk
Mercor © 2025 All rights reserved.
Projekt i wykonanie:Wiselimber Interactive